Browsing Tag

ZDROWIE

ZDROWIE

Mleczne, stałe, zdrowe- co to takiego?

Jak się mają zęby waszych dzieci?

Jakiś czas temu zostałam zaproszona na konferencję dotyczącą zdrowia jamy ustnej u dzieci.
Już przebierałam nogami z ciekawości jak to będzie wyglądać. Niestety, jak to w życiu bywa w ostatniej chwili los pokrzyżował mi plany ( przeziębienie Zu) i musiałam odpuścić.
Eh, znacie to uczucie? Zmiany planów w ostatniej chwili?

Jednak sprawa jest warta świeczki i postanowiłam na własną rękę zapoznać się z materiałami na temat tej akcji.

Wszyscy wiemy, że trzeba zęby myć prawda?
Wydawałoby się, że to oczywista oczywistość.
A czy wiecie, że 50% trzylatków ma próchnicę???
To jeszcze nic:
100% nastolatków, powtarzam 100% ma próchnicę.

Zgrozaaaaa!!!!! Ta informacja mnie zmroziła. Jak to możliwe, że w XXI wieku tak bardzo źle jest z naszymi zębami? W czasach kiedy mamy dostęp do dobrego jedzenia i wydawałoby się, mamy też świadomość tego jak powinno się dbać o nasze zęby.
O zęby naszych dzieci.

Program MLECZNE STAŁE ZDROWE ma uświadomić dzieciom i rodzicom o co chodzi z higieną jamy ustnej. Mówiąc łopatologicznie.
Organizatorem jest Klinika Stomatologiczna Anam. Wszystko odbywa się BEZPŁATNIE.

Każda szkoła/przedszkole z województwa mazowieckiego może się zgłosić do wzięcia udziału na stronie www.mlecznestalezdrowe.pl

Jak to wygląda?

A tak: zgłasza się klasa do programu . Przyjeżdża lekarz i dietetyk na spotkanie na którym wszystkie aspekty zostają poruszone i wyjaśnione. Dzieci dostają książeczki edukacyjne, dostosowane do wieku.
Specjaliści uczą odpowiedniej pielęgnacji i nawyków dietetycznych.

I TU CIEKAWOSTKA!!!

Czy wiecie, że w dużo większym stanie można poprawić stan jamy ustnej nie tylko higieną, ale DOBRYMI NAWYKAMI DIETETYCZNYMI?

Co to znaczy?

Dietetyczka Katarzyna Błażejewska-Stuhr, która jest zaangażowana w ten projekt, wspomina o cukrze, który jest wszędzie!! W kaszkach gotowych dla dzieci, dosładzanych napojach, białym pieczywie, jogurtach, serkach homogenizowanych, galaretkach, białym ryżu itd!!
Ah powiem wam, że sporo tych informacji!!

Jeśli macie szkołę, przedszkole które byłoby zainteresowane tego typu spotkaniem to śmiało korzystajcie!!
Ja zaraz porozmawiam z wychowawczynią Małej Zu na ten temat.

xx

 

Bez kategorii

Good bye Mr President!

mleczaki, nowe zęby, przedszkolak bez zębów

Stało się. Pan Prezydent zdecydował się na opuszczenie „lokum”, a mi w domu przedszkolak zaczyna przeistaczać się w szkolniaka.
Jestem w podniosłym nastroju. 🙂

Bez kategorii

Hecy ciąg dalszy..

-Mamo, patrz jak mi się rusza ten ząb! mówi Mała Zu demonstracyjnie łapiąc za dolną jedynkę.
-Kochanie, ale ty go tak nie ruszaj! On ( ten ząb w domyśle) sam zdecyduje kiedy wypadnie… powiedziałam ja dumając nad tym co ja właściwie jej mówię.

-On? Sam zdecyduje? A czy to jest jakiś Prezydent?  odpowiedziało dziecko.

No właśnie, od tej chwili  ów ząb został nazwany Panem Prezydentem.

Bez kategorii

Mała Zu i ruszający się ząb

Ostatnio rzadko tu wpadam. Jak co roku, te miesiące nie są dla mnie lekkie i pełne weny. Wierzę jednak, że wkrótce to się skończy i wrócę do regularnego pisania.

 Dziś stała się rzecz niesłychana!! Małej Zu zaczął ruszać się ząbek! Wiem, wiem co za heca. Dla mnie jednak heca.. Zrozumiałam, że Mała Zu nie jest już taka mała i ten ząbek to taki trochę symbol.
To zaczyna być duża dziewczyna.

Bez kategorii

Nie zawsze jest tak jak chcemy

chory mały człowiek, chore dziecko, zmiana planów, rodzicielstwo

To miał być pozytywny, pełen dobrej energii wpis noworoczny.
Niestety, nie zawsze jest tak, jak sobie planujemy.. 😉

O tej porze powinniśmy  być na  krótkich, w sumie zorganizowanych w ostatniej chwili, ale witanych z wielkim entuzjazmem wakacjach.
Miał być śnieg,  pierwsze lekcje na nartach Małej Zu, nikiforowe kolorowe domki i pyszne kremówki w cukierni.

Plany planami. Wszystko gotowe, samochód zapakowany a w noc sylwestrowa Mała Zu budzi się z płaczem, że „uszko boli”.. Nad ranem zamieniła się w mały piec hutniczy o temperaturze 40C.
Wiadomo, są sprawy najważniejsze, więc plany zostały zweryfikowane, hotel odwołany, a my przygotowani na kolejna wycieczkę, tym razem  na ostry dyżur (jakże częstą ostatnio 🙁 ).

Chciałam poinformować o tym moją najdroższą mamę, która odebrała telefon …w szpitalu do którego przywiozła ją karetka.

 O matko, matko, matko!!!

Nie tak powinien wyglądać pierwszy dzień Nowego Roku, w którym pełni jesteśmy nadziei, że będzie to czas wyjątkowy, pod każdym względem lepszy.

Nie daję się jednak złamać, skupiam się na działaniu i na tym, że czasem po prostu tak jest.

Bycie rodzicem to stawianie czoła nieprzewidzianym, niechcianym sytuacjom.  Trzeba być na to przygotowanym, nie mieć pretensji do losu. Jak to się mówi to taka nasza rodzicielska karma.
Przyjmujmy los z pokorą.

To jest trochę takie moje postanowienie noworoczne, nie spalać się na rzeczach na które nie mam wpływu. Przyjmować los takim jaki jest. Jestem mamą i niczemu się już nie dziwię.

Bez kategorii

Jak poprawić odporność malucha?

Mamy teraz  czas niekończących się glutów do pasa. Synek mojej przyjaciółki, właśnie rozpoczął swój maraton, ostatnio złapał szkarlatynę 🙁 zrozpaczona wrzuciła na fb zapytanie do innych mam o sposoby na wzmocnienie odporność.  O to, co otrzymała.
Myślę, że może to zainteresować niejedną mamę.

Zacznijmu od sposobów naturalnych:
– woda z imbirem, miodem i cytryną
-kasza jaglana
– mało nabiału, który według medycyny chińskiej jest „mokrym” pożywieniem i opóźnia powrót do zdrowia zwłaszcza przy „glutowych” dolegliwościach jak katar czy kaszel,
-unikanie wieprzowiny- o tym słyszałam już z kilku źródeł, ale w sumie nie wiem dlaczego, trzeba to sprawdzić..
-mało glutenu- dlaczego? dokładnie nie wiem, tak jak z wieprzowiną trzeba to sprawdzić
– unikanie potraw wychładzających organizm- również medycyna chińska się kłania
– pomagają przyprawy: cynamon, kardamon, pieprz, gorczyca (u nas z małą Zu oprócz cynamony reszta „nie przejdzie”)-znowu chodzi o kwestię rozgrzewającą,

-mikstura z octu, imbiru i chilli (niestety nie podano proporcji)- ponoć pomaga, ale już widzę mała Zu jak to próbuje…
 -mało surowych warzyw i owoców, raczej gotowane na parze i kompoty
-stosowanie homeopatii
-bańki bezogniowe-  nigdy nie sprawdzałyśmy, synek wspomnianej koleżanki na sam widok delikatnie mówiąc daje dyla,
-inhalacje
– chodzenie na basen ( to zanim zachoruje ;)), świeże powietrze

-olejek z czarnuszki, czosnek Solgara, miód Manuka

Apteczne specyfiki:
-Acerole, Ecomer, Ismigen, Immupret, Padma- nie znam tych leków, ale mamy na fb, stosowały i polecały,
 – Biostymina (aloes), Propolis,

Od siebie mogę dodać syropy: Scorbolamid Junior, Sambucol, bądź Rutinacea Junior. Mała Zu codziennie dostaje dawkę któregoś z nich (aktualnie Sambucol) i tfu tfu jak na razie nie jest źle.

Powody ciągłych infekcji:
– uczulenie na np. mleko
-pasożyty
-refluks jako przyczyna chorób laryngologicznych

Poruszono też temat szczepionek wzmacniających, ale głosy były podzielone. Chociaż w sumie to raczej nie było dobrych opinii. Mamy mówiły, że 
efekt jest wręcz odwrotny, nie wspominając o  rozleniwianiu w ten sposób układu immunologicznego.

A wy jakie macie zdanie na ten temat?

Bez kategorii

Co robi chore dziecko w domu..

Zaczyna się tak:

-spanie, tylko przez pierwsze dni choroby
następnie:

-malowanie figurek

 -malowanie autoportretów

 -zamienianie się w kotka

 po kilku dniach, gimnastyka czyli skakanie po mamie

 -kolorowanie

 -zabawa w szkołę, temat na odzielny post

 dbanie o urodę, bo przecież mama nie odmówi..bo chore

 rysowanie, malowanie, kolorowanie, cały pakiet

piknik, bo pogoda zawsze jest odpowiednia 😉

Bez kategorii

Mała Zu u dentysty

Kilka dni temu, mała Zu miała swoją pierwszą wizytę u dentysty, ale nie jakąś kontrolną, niestety.
W jedynkach na górze zrobiła się dziura, trzeba było to burować i zakładać pierwszą w życiu plombę.

Bałam się okropnie, sama mam złe wspomnienia z dzieciństwa i bardzo chciałam jej tego oszczędzić.
Znalazłam z polecenia przychodnie dentystyczną dla dzieci. Umówiłyśmy się na wizytę kontrolną, pani doktor wszystko Zu pokazała: lusterko, fotel, wiertła, kubeczek z wodą. Pokazała jak sprzęt działa i co robi: „tu wieje wiaterek, tam leje się woda a tam odkurzacz wodę zabiera”.
Po wizycie był prezent. Mała Zu zadowolona.

Druga wizyta, uff, dobrze ze pojechalismy cala rodzina. Powiem szczerze ze dla mnie bylo to przerazajace doswiadczenie. Brr. Mala Zu siedziala u mnie na kolanach. Pani doktor powiedziala ze u takich malych dzieci robienie znieczulenia jest wiekszym stresem niz samo burowanie, wiec odradza. Sprobujemy bez.

Jednak moj stres, ktory bardzo staralam sie ukryc wplynal na Zu.
Wpadla w histerie, zaczela strasznie plakac a ja czulam ze  jeszcze chwila a zaczne plakac razem z nia.
Wtedy pani doktor mnie delikatnie wyprosila, a Zu powedrowala na kolana do taty. Czekalam pod gabinetem i slyszalam jakby moje dziecko obdzierano ze skory. Straszne doswiadczenie, nikomu tego nie zycze. Po chwili sie uspokoilo, zaczela wspolpracowac.  Fakt, ze tata mial w sobie wiecej spokoju pomogl.

Po 15 minutach wyszla z gabinety z nowa latarka i kolorowa sprezyna, umiechnieta jakby nigdy nic.
Po powrocie do domu dostala prezent od babci, hiszpanska sukienka do tanca plus uwaga! buty na obcasie. Dziecko bylo najszczesliwsze na swiecie.

Gorzej ze mna. 😉

ZDROWIE

Chora Mala Zu

Ostatnio co kilka tygodni Mala Zu dostaje temperatur w okolicy 40 C, ja oczywiscie juz widze najczarniejsze scenariusze. Przypominaja mi sie wszystkie najokropniejsze historie o chorowaniu dzieci (ciekawe kiedy mi to przejdzie, kiedy sie przyzwyczaje ze dzieci ” po prostu choruja” ).Pytam Mala Zu „kochanie czy cos cie boli? moze gardlo, brzuszek, moze uszka? ”
„Mamo nic mnie nie boli, czuje sie dobrze ( na liczniu 39.6C) ale wiesz bola mnie uszka.. jak za duzo gadasz”.

Auc, to mi przygadala.  Wiem, ze nie powiedziala tego w „zlosci” tylko  z „serca” i to mnie najbardziej rozbawilo, przyznalam jej racje, sama nie lubie duzo gadac.

Bez kategorii

Rozłożeni na łopatki

Po pięknych świętach złapał nas wirus, najpierw byłam ja, myślałam że to są konsekwencje wielkiego żarcia…ale zaniepokoiłam się baardzo kiedy Mała Zu obudziła się w nocy z krzykiem KUPAAA i się zaczęło…
już myślałam że to ten przeklęty rotawirus o którym tyle słyszę,
jednak po kilku pieluchowych akcjach nastąpiła cisza, nie ma też gorączki, Mała Zu ma też dobry nastrój i nie widać żeby coś jej dolegało za specjalnie.
Ja cierpię tylko na ból brzucha (okropny!) i totalne osłabienie, mąż, no cóż, chyba cierpi na wszystko:((
zastanawiam się ile takie akcje trwają?

Od 2 dni Mała Zu jest na lekkiej diecie, tzn zupa warzywna, bez żadnych mięs, na drugie gotowany ryż z odrobiną masła, kisiel z jagód,  do picia woda z sokiem, czysta woda, kawałek świeżego jabłka. Mam nadzieje, ze już będzie wszystko dobrze.

Aa ważna sprawa, po pierwszej kupie zrobiłam wielkie oczy i coś tam powiedziałam, Mała Zu bardzo się przejęła. Głupia matka ze mnie.  Od dziś każda kupa będzie przyjmowana z uśmiechem na twarzy niemalże.
Uwagi i niepokoje zostawię tylko dla siebie.