PODRÓŻE

New York, New York

zwiedzanie z dzieckiem, podróż z małym dzieckiem, zwiedzanie Stanów z dzieckiem

Minął tydzień. Mam pierwsze wnioski.  Zu czuje się tu dobrze, ale ja jadąc z nią metrem czuje jakiś taki stres. To moje słodkie niewinne dziecko w otoczeniu niezłych freakÓw. Wcześniej nigdy mi to nie przeszkadzało. Teraz czuje, że patrzę z perspektywy matki.

Widzę, też mroczną stronę miasta dużo wyraźniej i to że mając tu dziecko nie jest łatwo. Wejście do metra czasem ma windę, czasem nie, więc trzeba wózek nosić.
W Starbucksie na Manhattanie niedaleko Canal Street, nie ma warunków do zmiany pieluch ( co za filozofia zamontować na ścianie przewijak?? ). Mała Zu była przewijana przy pijących kawę i zajadających muffiny. Mus to mus.

Ogólnie mam takie uczucie że wszystko co robimy, robimy na pół gwizdka. Zwiedzanie: jedno muzeum i do domu, zakupy szybko- bo atmosfera przedświątecznego szaleństwa, i wpadających z siatami na wózek, to za wiele ( nie dziwne), korzystanie z uroków miasta tzn. enjoy life, baardzo umiarkowane :(.

Moje wnioski, nie wiem czy zdecydowałabym się na taka podróż kolejny raz. Owszem, mogłabym ciągnąć Małą Zu wszędzie, ale nie chce. Jestem mamą i chcę dla niej jak najlepiej. Takie wyjazdy powinno się robić bez dziecka, jak jest taka możliwość, albo odczekać te kilka lat.

Sama nie wierzę, że to napisałam.

Poprzedni Next Post

You Might Also Like

Brak Komentarzy

Twój komentarz