JA MATKA

Nasze wieczory

O 19.15 Zu idzie sie kapac (nie sama, Maz  sie tym zajmuje- poprosil o  uscislenie). Ja w tym czasie uwijam sie: sciele lozko, robie kasze, przygotowuje akcesoria: pizamka, pielucha, Linomag, Frida-niecierpie!! i gadzety ktore zajma juz zmeczone i rozsierdzone nieco dziecko.

Po kapieli dostaje Pioruna w reczniku ( od Meza;)), musze dzialac szybko, bo kazda zwloka napina  nerwy malej Zu.
Zakladam pieluche, po drodze zabawiajac Zu zeby nie ruszala sie przez chwile.
Zaczyna sie poplakiwanie i pokrzykiwanie, miedzy tymi odglosami zakladam body. Uff.
Zu usiluje uciekac. Lapie ja za noge i staram sie  wsadzic w spiochy. Jest wrzask.

Spiochy ubrane, czyszczenie nosa-to juz wyzsza szkola, jedna reka operuje Frida, druga trzymam rozzloszczone rece Zu. W koncu jakos sie udaje.
Teraz sama przyjemnosc, butla.
Powieki staja sie coraz ciezsze,. Dzidzia zasypia.

Ostatnio zmierzylam czas. Czesc pierwsza trwa piec minut!  Jestem mistrzem.:)

Poprzedni Next Post

You Might Also Like

Brak Komentarzy

Twój komentarz