Browsing Category

ZDROWIE

ZDROWIE

Karmienie, wcale nie taka prosta sprawa

Po powrocie do domu ,cały czas laktator był w ruchu bo jak tylko próbowałam ją nakarmić piersią dostawała histerii a ja razem z nią. Grr to naprawdę było okropne uczucie! Byłam pewna że już nic z tego nie będzie że na odciągam się tego pokarmu na śmierć! nie muszę wspominać, że takie maleństwo budzi się co 1-1,5 mniej więcej i za każdym razem się je karmi, w nocu wiązało się to z wstawaniem,odciąganiem,wyparzaniem laktatora lub podgrzewaniem mleka.. na dłuższą metę naprawdę można się wykończyć.
Przy okazji powiem,że laktator Medeli naprawdę zdał egzamin -szybki i łatwy w obsłudze (pamiętajcie im mniej elementów do mycia tym lepiej i elektryczny oczywiście).

I tu wkroczył mój szanowny małżonek, dzięki jego interwencji karmię do dziś. Namówił mnie na wizytę położnej laktacyjnej, pierwsza wizyta była skuteczna,mała zjadła z piersi popisowo. Jednak jak położna wyszła już nam nie wychodziło:(, moje nerwy były napięte i jak mała zaczęła płakać to ja z nią:( następnego dnia mąż zapakował nas do auta i pojechałyśmy jeszcze raz do położnej. Tym razem nie szło od razu tak dobrze,mała nauczyła się,że z butelki jest dużo łatwiej i chciała ewidentnie przy tym zostać. Położna dała mi nakładki silikonowe (też Medeli-świetne) i w ten sposób córa zaskoczyła. Po jakimś czasie pozbyłam się nakładek i teraz karmię po bożemu:)

Jednak kosztowało mnie to sporo, położna powiedziała, że jak w tych pierwszych dniach dzidzia dostanie smoczek lub butelkę to czasem tak się dzieje. Jak nie musicie tego używać to nie róbcie tego! tej sytuacji można było uniknąć a ja jako typowa babka jakoś to bardzo wszystko brałam do siebie- w momencie kiedy cały świat się zmienia, ciało dochodzi do siebie a hormony wracają do normy (baby blues) stres dot karmienia warto zminimalizować.

ZDROWIE

Wielkie boom!

I stało się, zostałam mamą 3,5kg dziewczynki. Mała o twarzy zawodowego boksera, pojawiła się po 7 godzinach porodu. Nie ma co ukrywać poród nie jest lekki i bezbolesny, ale da się przejść i patrząc później na dziewczyny po cesarkach myślę że naturalny jest o niebo lepszy. Po 2 godzinach od rozwiązania już byłam na nogach tzn wzięłam prysznic i nieco się ogarnęłam. Adrenalina nie dawała mi spać, cały czas tylko patrzyłam na to cudo z mojego brzucha.
Szpital na Starynkiewicza w Warszawie mogę gorąco polecić, trzeba tylko pamiętać o zasadzie: pilnować swoich spraw i o wszystko pytać.
Po kilku dniach wróciłyśmy do domu a przed nami pojawił się problem z karmieniem…
Myślę że wiele kobiet to dotyka, moim błędem było, że za szybko sięgnęłam po laktator ( mała nie chciała jeść z piersi dzień po porodzie,została dokarmiona i szybko zorientowała się że smoczek jest dużo łatwiejszy niż pierś). Laktator ratował mi życie przed eksplozją przez te kilka pierwszych dni i pozwalał Małą karmić moim mlekiem.

Problem z laktacją, obolałe piersi to zupełnie inna jednak historia

To co przyszła mama potrzebuje do szpitala:
– ręczniki papierowe/suszarka do osuszania ran
-wkładki laktacyjne
-środki higieniczne dla siebie i dziecka
-ubrania na wyjście
-kilka koszul-rozpinanych na piersi
-stanik do karmienia

– i wszystko to co powiedzą w szkole rodzenia

ZDROWIE

Ciąża, cała prawda

Pierwszy miesiąc, zanim potwierdziło się że dziecko będzie, czułam się jakbym zapadła na grypę, bolały mnie kości, całe ciało, spać mogłam w każdej chwili chociaż przez kilka mniut. Czułam że dzieje się coś dziwnego w moim ciele, po 2tyg zrobiłam test, był negatywny, ale instynkt mówił mi że zachodzą właśnie w moim życiu wielkie zmiany!
Następny test pokazał słabiutką różową drugą kreskę. Mąż stwierdził, że taka słaba to się nie liczy, żebym się nie nastawiała- ale kobieta wie swoje.
kolejny test był wyraźniejszy. W sumie zrobiłam tych testów kilka zanim poszłam do lekarza.

Do 8 miesiąca czułam się wyśmienicie, mdłości w pierwszym trymestrze jakoś specjalnie mnie nie męczyły. Starałam się nie zwariować i nie przejmowałam za bardzo tym czego nie można a co obowiązkowo trzeba itp

Jadłam sushi-wyjątkowo mi smakowało, malowałam włosy, dbałam o ciało kosmetykami dla kobiet w ciaży, uprawiałam sport (spacery,pływanie,taniec-o to było najlepsze!).
Starałam się trzymać zasady, że im mniej chemii tym lepiej.

Dziewiąty miesiąc był najgorszy! Nie dość, że skurcze zaczęły pojawiać się zbyt często to ciężar który nosiłam przed sobą dawał popalić.
Nie mogłam spać- to zdarzało się też wcześniej, ale pod koniec było regularne, lęk przed porodem, nieznanym wymęczył mnie psychicznie.
Człowiek jest tak jakby w ciągłym pogotowiu, to już? czy może nie?

W końcu znalazłam się w szpitalu, powiem szczerze że byłam bardzo szczęśliwa że to już, bo to oczekiwanie wymęczyło mnie totalnie. Nic mi nie dawało już radości, ani wyjście do kina, spotkanie ze znajomymi, byłam jednym wielkim znakiem zapytania.
Z tego co słyszałam od innych kobiet w ciąży, 9 miesiąc często taki jest- kobieta CHCE aby ciąża się już skończyła, chce przejść na następny etap:)
Ja już przeszłam.