Browsing Category

ZDROWIE

JA MATKA, ZDROWIE

Chore dziecko a etat

Spotkało mnie ostatni coś bardzo, bardzo przykrego.
Zlikwidowano moje miejsce pracy :( Pracy, w której spędziłam 8 lat i w której poznałam masę fantastycznych osób.
 Dodam, że bardzo lubiłam swoją pracę, i jak to mówiono w filmie Diabeł ubiera się u Prady– „każda dziewczyna dałaby się za taka pracę zabić”- czy jakoś tak ;).
To duże szczęście, myślę sobie, tak trafić, nawet na jakiś czas.

Mam jednak takie niezbyt miłe uczucie po tym wszystkim.
Zostały zwolnione osoby, które mają małe dzieci.

Co za tym idzie? 
 Małe dzieci, to choroby, wizyty u lekarza w godzinach pracy, nie przewidziane telefony z przedszkola, że trzeba jechać i szybko odebrać bo chore.
Dla pracodawcy, co rozumiem, nie jest to komfortowe, bo teoretycznie na takiego pracownika nie może liczyć w 100%.

Jak więc sobie z tym radzić? Jak sobie radzą dziewczyny, które są same, bez babć i osób, które mogłyby pomóc?

Jak dziecko idzie do przedszkola, to siłą rzeczy rezygnuje się z niani, jeśli wcześniej była. Znalezienie osoby, która byłaby zainteresowana pracą jako niania-tylko na czas chorowania graniczy z cudem (wiem z doświadczenia, próbowałam!).
Ja jestem tą szczęściarą, która ma mamę niedaleko i ona czasem mi pomaga. Jednak nie wymagam od niej zrezygnowania ze swojego życia, żeby zajmowała się Małą Zu zawsze i o każdej porze. Szanuje jej życie i jej plany. Cieszę się z tego co daje.

A co robią dziewczyny, które są same, których rodziny są daleko od miejsca zamieszkania? Jak godzą pracę na etacie i takie sytuacje? Wiem, jak to jest bać się o pracę, czuć się rozdartym.

Nie czuję pomocy ze strony państwa, w zasadzie prawie żadnej. Tfu tfu!! Mała Zu dostała się do państwowego przedszkola, ale to był chyba jakiś łut szczęścia! Znam masę dziewczyn, które tego szczęścia nie miały.
Przedszkole prywatne to 1300zł miesięcznie, mnie więcej. Niania na etacie ok. 2000zł bądź więcej (mówię z własnego doświadczenia).
 Chodzenie na zwolnienie, to też przecież obcinanie pensji, branie niani (jak się takową chętną znajdzie) to kolejne wydatki.

Jak to wszystko pogodzić??? Jak decydować się na kolejne dziecko? Czy to właśnie jest polityka prorodzinna?

Mam głowę pełną pytań.

ps. Nikomu nie życzę bycia zredukowanym :(

ZDROWIE

Co robić z chorym dzieckiem w domu? Odcinek kolejny

Jak co roku styczeń  jest u nas pod znakiem nie kończącej się choroby.
Mała Zu siedzi w domu a my z nią,  na zmianę.

Co robić z chorym dzieckiem w domu?

1. GRY I INNE

gry plaszowe, planszówki, gra memory, co robić z dzieckiem w domu, monopoly juniorMonopoly Junior jak to mówi Zu „gramy w Mopol?”
Muszę
przyznać, że niezła z niej kanciara i bizneswoman. Jak tylko odwrócę
głowę kombinuje przy pionkach, albo mów „nie kupuję, to za drogie..”

Ta
gra jest u nas hitem od wielu miesięcy. Fajne jest to, że Mała Zu
ćwiczy też przy okazji liczenie- ilość pól do przejścia, kropki na
kostce i liczenie pieniędzy  banku.
Dla mnie to duży plus.

Bawimy się w czas
To jest kolejna planszówka, która jest bardzo prosta, ale w fajny sposób pokazuje dzieciom upływ czasu.
To
znaczy ile miesięcy jest w roku, jakie mamy sezony- wiosna, lato,
jesień, zima. Czym one się charakteryzują: kiedy rosną grzyby? kiedy
topimy Marzannę itd.

 Cuda świata– karty memory, kolekcja Beaty Pawlikowskiej. Co ty ukrywać ćwiczymy pamięć na ładnych obrazkach.

2. AUDIOBOOKI

Od jakiegoś czasu Mała Zu za nimi przepada. Włącza sobie sama, kładzie się na łóżku i słucha.
Nasze hity to:

Bajki Rosyjskie
ten audiobook zesłuchany jest kompletnie (ledwo już działa). Czyta go
Anna Seniuk, która jest WSPANIAŁA. Co prawda do samych bajek można mieć
jakieś ale.., bo cały czas tam okładają się kijami te Iwanuszki i
Kotafieje Pazurowicze.
Opowieści z Narnii, dwie części
Dobre Maniery czyli savoir-vivre dla dzieci
Wzgórze Elfów
Śpiąca Królewna
Czarnoksiężnik z Krainy Oz



Będziemy teraz jeszcze testować Dzieci z Bullerbyn i Lottę z ulicy Awanturników.

ksiazki, ksiazki dla dziewczynek, bolek i lolek, zezia, martynka, co robić z chorym dzieckiem w domu

3. KSIĄŻKI

Kołysanki dla Zuzanki Wandy Chotomskiej (no wiadomo) rządzą wieczorową porą
Bolek i Lolek w świecie mitów greckich,
Zezia i wszystkie problemy świata Agnieszki Chylińskiej. Tutaj muszę dodać coś od siebie. Ta książka NAPRAWDĘ
jest niezła, sama nie mogłam się od niej oderwać.. a powiem szczerze,
że jestem bardzo sceptyczna do książek celebrytów. Zwracam honor! 
Martynka– cała seria

4. KREDKI, FARBY, KARTKI, PLASTELINA PLAY-DOH
 Mała Zu uwielbia malować, kleić, lepić, co na pewno zauważyliście po ilości wrzucanych przez mnie prac.

5.TELEWIZJA

Nie
będę ściemniać, korzystam z tej opcji. Zwłaszcza jak staram się
pracować z domu. Na jakiś czas  to ją zajmuje. Staram się nie nadużywać,
ale jest to dla mnie środek do „kupienia sobie trochę czasu”.

Tablet-
został zbanowany u nas w domu. W sumie do tej pory był tylko w
weekendy, ale postanowiliśmy odgórnie- czyli ja i tata Małej Zu, że
znika z naszego domu, ale o tym w następnym poście pt. Tabletowe dzieci– który już turla się po mojej głowie.

A tu przypomnienie co robiłyśmy w chorobie w 2014 O TU   :)

Macie jeszcze jakieś pomysły? My jeszcze trochę posiedzimy w domu.. :/

ZDROWIE

Chora Mala Zu

Ostatnio co kilka tygodni Mala Zu dostaje temperatur w okolicy 40 C, ja oczywiscie juz widze najczarniejsze scenariusze. Przypominaja mi sie wszystkie najokropniejsze historie o chorowaniu dzieci (ciekawe kiedy mi to przejdzie, kiedy sie przyzwyczaje ze dzieci ” po prostu choruja” ).Pytam Mala Zu „kochanie czy cos cie boli? moze gardlo, brzuszek, moze uszka? ”
„Mamo nic mnie nie boli, czuje sie dobrze ( na liczniu 39.6C) ale wiesz bola mnie uszka.. jak za duzo gadasz”.

Auc, to mi przygadala.  Wiem, ze nie powiedziala tego w „zlosci” tylko  z „serca” i to mnie najbardziej rozbawilo, przyznalam jej racje, sama nie lubie duzo gadac.

ZDROWIE

Ciężka noc



Mimo, że Zu ma już prawie 9 miesięcy noce dalej są cieżkie. Dzisiejsza wyjątkowo trudna.
Miedzy 19.30 a 23 były trzy pobudki, jak się obudziła  to do 1.30 nie spala, a jak zasnęła to budziła się co kilka minut z płaczem. O 5 nad ranem, postanowiłam dać jej Nurofen dla dzieci i spała do 7.30 bez przeszkód.

Myślę że to zęby, ale z dziećmi to jest tak: najpierw kolki, potem zęby, potem kryzys dwulatka, kryzys trzylatka,……. i dojrzewanie.

Nie będę mówić jak się czuje, mocna kawa już na mnie czeka.

ZDROWIE

Jakie są dziewięciomiesięczne dzieci?

Mala Zu juz nie jest  taka mala, ma juz prawie 9 miesiecy.  To jest wiek w ktorym nie przypomina juz warzywka, stala sie swiadoma istotą.
Od kilku tygodni stoi, powoli tez przymierza sie do chodzenia. Zdecydowanie bardziej tez wymaga mojej uwagi. Moj czas wlasny skurczył sie zdecydowanie.

Zu potrafi tez bic brawo na zawolanie, czasem powie mama, tata, baba, jednak bez wiekszej swiadomosci poki co.
Jej dieta zmienila sie, dalej karmie ja piersia, ale jest tez sniadanie, obiad, podwieczorek 1, podwieczorek 2, w sumie ok 5 posilkow.
Jest bardzo ruchliwa, nurkuje w wannie, cwiczy emisje glosu- czasem calymi dniami. Ma dwa zeby, dwa na gorze od jakiegos czasu sa  w drodze. Potrafi skupic uwage na dluzej, lubi ogladac z tata albumy. Ulubione zabawki to: piloty do tv, moja myszka do komputera, komputer, telefony komorkowe.
Lubi Jorka, bez wiekszej wzajemnosci na razie.
I to na razie tyle.

ZDROWIE

Jak powinna wyglądać apteczka niemowlaka?

Apteka z  pierwszych miesięcy:- na ból brzuszka herbata ziołowa z kopru włoskiego ( ja ją piłam)
-Espumisan w kropelkach ( Zu dostawała od 2-3 tyg 10 kropelek na noc i nie było problemów z brzuszkiem)
-woda koperkowa Woodward’s Grip Water -na łyżeczce dla dziecka według instrukcji

-czopki Viburcol homeopatyczne na stany niepokoju u niemowląt  i dzieci (daje poczucie bezpieczeństwa dla rodziców, wcale nie trzeba tego używać od razu)

– maść Tormentiol na odparzoną pupę, jest też Sudocream ale u nas się nie sprawdził
-Linomag do natłuszczania skóry,
-bawełniane duże waciki
– wit K i D
-herbatka na laktację
-kropelki na mocny katar Nasivin

-sól fizjologiczna do oczu i nosa
– potem sól morska dla dzieci do nosa

to chyba  na tyle.

ZDROWIE

Szczepionki

Na temat szczepień można wiele usłyszeć. Moje pierwsze wrażenie:
jak to jest, że teraz na wszystko dzieci się szczepi- pneumokoki, rotawirusy itp. Kiedyś nikt nie słyszał o połowie tych chorób i jakoś się żyło. Do tego doszły informacje na temat rtęci w szczepionkach, która powoduje straszne choroby u dziecka.
Pomyślałam też o niezłym marketing, reklama szczepionki na rotawirusy, polegała na przestraszeniu rodzica- jeśłi nie kupisz szczepionki to..- nikt nie lubi być straszonym.

Pierwsze postanowienie, szczepimy mała Zu, tradycyjnie na to na co musi być zaszczepiona i tyle. W końcu nie da się uchronić dziecka przed wszystkim, organizm sam musi walczyć.

Chcąc się upewnić zapytałam pediatrę, co o tym naprawdę myśli. O szczepionkach na pneumokoki, szczepionkach skojarzonych- czy faktycznie są dobre itp.
Usłyszałam, że o wielu chorobach nie słyszymy dziś bo dzieci są szczepione stąd dużo mniej zachorowań na te choroby (sensowne), że jak dziecko nieszczepione zachoruje to bywa róznie-po co ryzykować? (sensowne)
Po przemyśłeniu wszystkich za i przeciw stwierdziliśmy, że Zu dostanie szczepionkę skojarzoną 6+1,
to wszystko w 2 ukłuciach.  Nie wybaczyłabym sobie jakby kiedykolwiek zachorowała na któraś z tych chorób!
W jednej strzykawce- błonica, tężec ,krztusiec, polio, Hib, wzw B ( 6). W drugiej pneumokoki.
Wkłuwa się w uda,  ktore mogą trochę spuchnąć ( okłady z wody i sody pomogą na to), dziecko może być marudne, senne,mieć gorączkę, brak apetytu. Mała Zu miała to wszystko.

Rodzic musi zmierzyć się z OKROPNYM rozdzierającym płaczem pociechy! Za pierwszym razem, Zu płakała, ja płakałam a tatuś też  się zrobił jakiś taki miękki.. Za drugim razem było dużo lepiej.

Teraz wiem, że jest coś takiego jak EMLA środek przeciwbólowy,- krem lub plastry, które przykleja/ smaruje się w miejsce przyszłego ukłucia.

Za kilka dni umieszczę tu opinię pediatry na temat szczepień, kilak słów od osoby która się na tym zna:).

ZDROWIE

Rozwórka Koszli

rozwórka koszli, dysplazja bioder, frejka,szyna, dysplazja u dziecka

Tak, tak, stało się to, o co się martwiłam. Mała Zu ma założoną Rozwórkę Koszli.
Dysplazja bioder u dzieci, zwłaszcza dziewczynek jest bardzo częsta. Miałam nadzieję, że uda nam się tego uniknąć :(.

A zaczęło się tak. Każde maleństwo ma kontrolną wizytę u chirurga ortopedy bądź ortopedy, jak zwał tak zwał. W przychodni  pani doktor zbadała małą, obejrzała biodra i zleciła USG w konkretnym miejscu- wszystko dzieje się w państwowej służbie zdrowia.

Nie powiedziała: proszę zrobić JAK NAJSZYBCIEJ USG, więc następnego dnia po wizycie zadzwoniłam i umówiłam się na pierwszy wolny termin, który był za miesiąc –BŁĄD.

Miesiąc później lekarz od USG (bardzo dobry dr. Kuszyk- pozdrawiam serdecznie!!! ), powiedział tak:  proszę JAK najszybciej, najlepiej dziś udać się do ortopedy, który zleci leczenie, jest poważna dysplazja, im szybciej zacznie się  ją leczyć tym szybciej będzie po wszystkim.

Powiem szczerze, byłam przerażona powagą sytuacji.

Po telefonie do państwowej przychodni dowiedziałam się, że mogę przyjść za tydzień do pani dr i się wcisnąć jak się uda bo szans na wizytę nie ma i kropka.

Została więc prywatna droga, znalazłam 2 świetnych specjalistów od tego schorzenia (pozdrawiam panią dr. Grażynę Feder!).

W dysplazji bioder jest taka zasada, jak dziecko ma 6 tygodni to rozwórkę zakłada mu się na 6 tygodni. Mała Zu miała 3 miesiące więc potrwa to 3 miesiące.
Dzień i noc w szynie, przez 3 miesiące.

Rozwórka to taki pałąk na szelkach, popularnie zwana jest szyną. Nie wygląda tak strasznie jak brzmi. Mała Zu pierwszy dzień marudziła, następnego   zupełnie o tym zapomniała. Szerokość rozwórki reguluje lekarz, dziecko mieści się w wózku ( bałam się tego) i w  foteliku.

A to kilka informacji:

– jak lekarz zaleca noszenie rozwórki to lepiej to zrobić, w późniejszym wieku leczenie dysplazji wiąże się z gipsowaniem, wyciągiem i generalnie grozi kalectwem,

-oprócz Rozwórki Koszli są też Szelki Pawlika, Frejka-  działa to tak samo (rozwórki nie trzeba przy zmianie pieluch zdejmować to jest plus)

-dysplazja bierze się z genów,
-może na nią wpłynąć ułożenie dziecka w macicy i ułożenie przy porodzie

Aktualizacja:
Mała Zu ma dziś 6 lat i po dysplazji bioder nie ma ani śladu.

 

JA MATKA, ZDROWIE

Co to właściwie jest ten baby blues?

Baby blueas to spadek nastroju spowodowany burzą hormonalną, która po porodzie zachodzi w ciele kobiety. Pojawia się z reguły w 3-4 dobie po porodzie.
Nie jest to zbyt przyjemne, ale trwa krótko, od jednego dnia do 3 tygodni, w moim przypadku trwało ok 2 tygodnie.Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej 3-4 miesiące, to zamienia się w depresję poporodową.
Informacje ze szkoły rodzenia:
objawy depresji poporodowej:
-unikanie kontaktów z ludźmi
-nie akceptowanie zmian
-niechęć do potrzeb dziecka
-lęki nadmierne o zdrowie
-brak snu
-wrogie zachowania
nie należy takich zachowań bagatelizować,trzeba udać się do lekarza psychiatry.

U mnie był baby blues wręcz książkowy, po powrocie do domu, byłam najszczęśliwsza na świecie, mimo obolałego ciała, totalnego niewyspania, byłam gotowa góry przenosić i nic nie wydawało mi się straszne.
Po kilku dniach samopoczucie spadło,mimo że wiedziałam, że wszystko jest dobrze, mała jest zdrowa,ja też, że mam pomoc i daję rade to ogarną mnie jakiś taki nieracjonalny smutek, takie głębokie, dojmujące uczucie.

Co mi pozwalało trochę złagodzić ten nieprzyjemny stan?
-herbatka z melisy
-rozmowa z przyjaciółką która przeszła to samo
-pogłaskanie po głowie i proste słowa” wszystko będzie dobrze”
-wypłakanie się
-wsparcie męża w tym momencie

ZDROWIE

Karmienie, wcale nie taka prosta sprawa

Po powrocie do domu ,cały czas laktator był w ruchu bo jak tylko próbowałam ją nakarmić piersią dostawała histerii a ja razem z nią. Grr to naprawdę było okropne uczucie! Byłam pewna że już nic z tego nie będzie że na odciągam się tego pokarmu na śmierć! nie muszę wspominać, że takie maleństwo budzi się co 1-1,5 mniej więcej i za każdym razem się je karmi, w nocu wiązało się to z wstawaniem,odciąganiem,wyparzaniem laktatora lub podgrzewaniem mleka.. na dłuższą metę naprawdę można się wykończyć.
Przy okazji powiem,że laktator Medeli naprawdę zdał egzamin -szybki i łatwy w obsłudze (pamiętajcie im mniej elementów do mycia tym lepiej i elektryczny oczywiście).

I tu wkroczył mój szanowny małżonek, dzięki jego interwencji karmię do dziś. Namówił mnie na wizytę położnej laktacyjnej, pierwsza wizyta była skuteczna,mała zjadła z piersi popisowo. Jednak jak położna wyszła już nam nie wychodziło:(, moje nerwy były napięte i jak mała zaczęła płakać to ja z nią:( następnego dnia mąż zapakował nas do auta i pojechałyśmy jeszcze raz do położnej. Tym razem nie szło od razu tak dobrze,mała nauczyła się,że z butelki jest dużo łatwiej i chciała ewidentnie przy tym zostać. Położna dała mi nakładki silikonowe (też Medeli-świetne) i w ten sposób córa zaskoczyła. Po jakimś czasie pozbyłam się nakładek i teraz karmię po bożemu:)

Jednak kosztowało mnie to sporo, położna powiedziała, że jak w tych pierwszych dniach dzidzia dostanie smoczek lub butelkę to czasem tak się dzieje. Jak nie musicie tego używać to nie róbcie tego! tej sytuacji można było uniknąć a ja jako typowa babka jakoś to bardzo wszystko brałam do siebie- w momencie kiedy cały świat się zmienia, ciało dochodzi do siebie a hormony wracają do normy (baby blues) stres dot karmienia warto zminimalizować.