Browsing Category

ROZMAWIAMY SOBIE

JA MATKA, ROZMAWIAMY SOBIE

Jak u was wygląda poranne wstawanie?

Wtorek, listopad 2017
Poranne wstawanie poniedziałek-piątek

Dzwoni budzik, otwieram oczy, chwilę się zbieram i zaczynam nasz rytuał:

-Mała Zu, wstawaj!-najpierw spokojnie.
Z kolejną minutą coraz bardziej nerwowo. Wiadomo, z rana każda minuta jest święta. Wołam ją na śniadanie, proszę o pójście się myć, ubrać itd. Im bliżej ósmej ja już cała jestem w stresie bo Mała Zu jest bardzo nieśpieszna i ma inne poczucie czasu. Jak chyba wszystkie dzieci..

Dziś rano.

Proszę żeby przyniosła książki z pokoju. Poszła, nie ma jej, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma.
Jest za pięć ósma. Ja już cała w dygotkach, wołam:
-Mała Zu co robisz?! tyle czasu?????

-Zaraz będę- odpowiada spokojnie- GŁASZCZĘ BŁAŻEJA.

Dodam, że Błażej to pluszowy bakłażan.
Świeżak- dla tych co nie są wtajemniczeni, to pluszak z akcji sklepów Biedronka, wszystkie dzieci chcą mieć świeżaki!

I tak nam mijają poranki <3

ROZMAWIAMY SOBIE

Jak rozmawiać z dzieckiem?

Tytuł „jak rozmawiać z dzieckiem” jest trochę na wyrost 😉
U nas tak to wygląda ostatnio.
Mała Zu, lat 7.

1.
-Zu zjadłaś całą czekoladę!!
-Nie mamo, ja tylko DEGUSTOWAŁAM.

2.
Wchodzimy z Małą Zu pod dużą górę
-Mamo, to wejście jest HANIEBNE.. mówi styrana

3.
Ćwiczymy pisanie cyfr.
-Mamo, popatrz to jest DOSTOJNE cztery

4.
Ćwiczymy liczenie
-Zu ile to jest 7-7?
-Mamo, to jest BANALNE

5.
-Gorąca laska!- Woła moje „małe” dziecko
-?!! Mała Zu a co to znaczy?- pytam
-Jak to co? Kobietę, która lubi gorąco. Ty jesteś gorąca laska.
( 😉 )

6.
Zatrzymałam się na ulicy i przyglądam się plakatom
-Mamo, co cię tak zainteresowało?
-Mała Zu- mówię. To jest plakat filmowy a film jest o tańcu. Może być ciekawy.
-Ooo jak lubisz takie filmy to musisz konieczni obejrzeć „Barbi i Szkoła Baletowa”

Zdjęcia Anna Gazda <3

ROZMAWIAMY SOBIE

Ja i moje TRZECIE OKO

Ostatnio wcisnęłam Małej Zu kit.
Mam TRZECIE OKO.

Chodzi o to, że z reguły wiem kiedy psoci, coś przeskrobała, rozlała, zaplamiła. Cała jej postawa i ton głosu i zaprzeczanie wszystko mi mówią. Jednak pewnego dnia…

-Mamo, ja zdejmę bluzkę bo jednak mi się nie podoba- woła Mała Zu z łazienki (czyściła swoje farby).
-Ubrudziłaś ją? -pytam
-NIE, NO CO TY- mów
-Zuza to nowa bluzka, masz ją na sobie 3 minuty- zrzędzę ja. Jestem pewna, że ją ubrudziłaś bądź pomoczyłaś!- mówię na nerwie porannego rush’u.

-Skąd ty to zawsze wiesz? No skąd??? – młoda nie dowierza.

-Mała Zu, czy ty nie wiesz, że ja MAM TRZECIE OKO, które zawsze wie co robisz?
-Naprawę ???? Naprawdę? Wybiega z łazienki w totalnie w szoku.
-No tak.
-Ok, to powiedz mi co teraz robię?- mówi stając w korytarzu przed lustrem.

Kątem oka widzę jej odbicie w lustrze i widzę, że robi do mnie miny, puka się w czoło, pokazuje język.
-Teraz kochanieńka robisz do mnie okropne miny i pokazujesz mi język.

Przychodzi do mnie a na jej twarzy widzę szok i niedowierzanie.

I tak stałam się dla niej SUPERBOHATERKĄ.

ROZMAWIAMY SOBIE

Matka Ziemia

-Mamo co jest najtłustrze na świecie?
-.. Boczek?
-Nie, Matka Ziemia, która nas wszystkich karmi, pozwala nam się rodzić i przyjmuje każdego po śmierci
-?

Umieściłam to na fb, ale przeklejam tu, ku pamięci 🙂

ROZMAWIAMY SOBIE

Wyjaśniamy sytuację

-Mamo, twoje słowa sprawiają mi wielką przykrość. Czasem jak mi coś powiesz to czuję się TAKA SMUTNA, chce mi się płakać. Czuję, że nie chcę być już w tej rodzinie i że nikt mnie już nie kocha…

-Mała Zu, ale CO TO ZA SŁOWA, co takiego ci powiedziałam, żebyś tak się poczuła?? -pytam, mocno zaniepokojona.
-Noo, teraz nie pamiętam za bardzo.. ale.. o na przykład jak mówisz:
 ” Masz jeszcze trzy minuty i zabieram ci tablet”.

😉
Tiaa

ROZMAWIAMY SOBIE

Rozmowy o życiu :)

Bawimy się w salon  fryzjerski.
Mała Zu robi mi trzy kucyki, wpina wszystkie
swoje brokatowe spinki we włosy i na koniec  owija głowę różową tasiemką
prezentową.
– Chciałabym zostać fryzjerką – mówi
– Ja też lubię czesać kogoś – odpowiadam
– Też chciałabyś być fryzjerka?! Czy to znaczy ze ZMARNOWAŁAŚ SWÓJ LOS?!

ROZMAWIAMY SOBIE

Kalendarz adwentowy dzień 2

Codziennie po południu Mała Zu wyciąga kartkę z kalendarza z instrukcją gdzie czeka na nią niespodzianka. Wczoraj kupiłam jej kartkę świąteczna. Znalazła ją i jej mina wskazywała głębokie rozczarowanie.
-Mamo, to TO?
-Tak Zu, będziesz mogła przygotować dla kogoś kartkę.
-Aaaa- mina ewidentnej załamki.
-Mała Zu, ale to nie jest byle jaka kartka- powiedziałam. To jest KARTKA MAGICZNA. Możesz ją wysłać do KOGO CHCESZ na całym świecie.
Błysk w małozuzowym oku wskazał na zainteresowanie.
-Do kogo byś córeczko chciała ją wysłać? – pytam, spodziewając się odpowiedzi np. do cioci Izy i Kuby, babci itd..

-Chciałabym ją wysłać do…. ADEL. Tej co tak ładnie śpiewa, co tak lubię jej piosenkę. Wiesz mamo jak ona ma na nazwisko?

https://www.youtube.com/watch?v=YQHsXMglC9A

ROZMAWIAMY SOBIE

O Chopinie

-Mamo, dziś w przedszkolu mieliśmy o Fryderyku Chopinie.
-O, fajnie i czego się dowiedziałaś?
-Wiesz, że jego tato był Francuzem? Słuchaliśmy też jego KOMPOZYCJI.
-Oooo 🙂
– I wiesz, że on umarł na GRYŹLICE?
ROZMAWIAMY SOBIE

Nasze spory

Mała Zu chodzi za mną cały dzień i
mówi:

-Mamooo, a wiesz, że….( i tu wymyśla
na bieżąco pytanie).
Kiedy po raz, nie wiem, który tego
dnia słyszę znowu:
-Mamo, a wiesz co….-czuję, że nerw
mi się napina i mam dość. Potrzebuję chwili ciszy!!
Mówię w złości:
-Co Zuzia??
Na co moja mądra córka mówi:
-Mamo, nie mówi się “CO”.
Poprawiam się:
 -Zuziu słucham???? -jestem nieźle
zezłoszczona, co słychać oczywiście.
-Mamo, jesteś niemiła. Robisz mi
przykrość mówiąc do mnie takim tonem…
Nie będę dodawać, że wykorzystuje
dokładnie “moje teksty” ;).
ROZMAWIAMY SOBIE

Mała Zu i kara

Od jakiegoś czasu bywa między nami małe napięcie.
Ostatnio, usłyszałam:
-Wcale nie muszę  ciebie słuchać!!
Po czym:
-Głupia mama!!Miarka się przebrała. Dostała karę, powiedziałam, że nie będę (tego danego dnia) jej usypiać, czytać bajki i śpiewać kołysanki. Nic a nic.
Zabolało. To jest, jak na razie najsroższa kara z „repertuaru”.

Po kilku minutach przyszła do mnie negocjować.

-Mamo, a możemy zamienić  karę na.. na przykład karę, że nie będę mogła jeść szpinaku..?
-Nie.

Mija cały dzień. Mała Zu późnym popołudniem próbuje dalej:
-Mamo, to może zamieńmy moją karę na nie jedzenie monte. (wow, to jest NAPRAWDĘ dla Małej Zu duże wyrzeczenie, bo monte to synonim najpyszniejszego deseru ever!)
-Nie- jestem twarda jak skała.

-Okej, mamo. To może zamienimy na… nie jedzenie lodów- mówi dalej. Przez tydzień.
Kurczę, teraz zrobiło to na mnie wrażenie 😉 Lody, to druga sprawa najlepsza jaka może ją spotkać.
-Nie.

Byłam z siebie dumna, z tej mojej konsekwencji, mimo kuszących propozycji ;).