Browsing Category

PODRÓŻE

PODRÓŻE

Wielka podróż

nowy jork, podróż samolotem z dzieckiem

Jesteśmy w Nowym Jorku. Podróż była dłuuga. Zaczynając od opóźnień w Warszawie, trwała 15godzin.
Dziś Mała Zu rozstawia po kątach dziadków, a my ratujemy się kawami.

Jak dojdę do siebie to szczegółowo opiszę całą podróż.
Pozdrawiam wszystkich z Big Apple!

PODRÓŻE

GoHel= never ever

Tak, tak, właśnie wróciłyśmy z kolejnych wakacji. Polskie morze, w moich wyobrażeniach,  jest takie jak byłam dzieckiem, spokojne plaże, przyjemnie, w sam raz na pobyt mamy z dzieckiem. Z uwagi, że całą rodziną byliśmy już na wczasach tym razem pojechałyśmy we dwie plus moja siostra i jej trzyletni synek.
Jak wiadomo nad polskie morze jeździ się po to aby nawdychać się jodu, złapać odporność itp.
Nasz bilans: ja-3 antybiotyki od kilku tygodni, 2 wizyty u lekarza na Helu, chyba 10 wizyt w aptece,
Zu- gile do pasa, ale jako jedyna trzymała się najdłużej.Podsumowując trudno powiedzieć że był to wyjazd po zdrowie, ja raczej je tam straciłam:).
Synek siostry dostał straszliwych duszności, jeszcze chwile a wzywana byłaby karetka.
Dobrze, że już jesteśmy w domu:). Słodki dom, jak to docenia się prozę życia. Gorzej, że Zu zaczyna kaszleć coraz bardziej a gile  z żółtych stały się zielone…

p.s Żeby nie było, że tak narzekam, pogoda była piękna, miejsce zamieszkania bardzo ok (Green House w Helu).

PODRÓŻE

Wakacje

Pierwsze wspólne wakacje- odbyły się i wszyscy jesteśmy cali i zdrowi:).
Dawno temu kiedy Mała Zu była jeszcze w innej przestrzeni mieliśmy rozmowę z Mężem.  Postanowiliśmy nie stać się taką  parą, która z powodu dziecka przez ileś najbliższych lat rezygnuje z  życia-bo dziecko.

Idąc za tym postanowieniem zaplanowaliśmy wakacje zagraniczne, do tego -samochodem. Na początku obawiałam się trochę, że zmęczymy Zu tym wypoczynkiem koszmarnie, że będzie płakać, że to się po prostu nie uda.

Chcąc uniknąć nieciekawych sytuacji  uzbroiłam się we wszystko co jest możliwe- leki, ciuchy, zabawki, atrakcje itp  Oprócz tego przed wyjazdem byliśmy u pediatry i ubezpieczyliśmy się rodzinnie.

Sama podróż (2000km) została podzielona na 2 noclegi w trasie, w ciągu dnia robiliśmy ok 700-900 km, zatrzymywaliśmy się na każde „zawołanie” Zu.  Z fotelika była wyciągana mniej więcej co 2-3 h.
Siedziałam z nią z tyłu, przed fotelikiem powiesiliśmy jej taką samochodową zabawkę, która bardzo ją interesowała  ( bardzo dobry zakup). Oprócz tego pod ręką były zabawki, pieluchy, woda, ciuszki na zmianę, kocyk, leki ( w tym bobodent na ząbki).

Dzidzia podróż zniosła rewelacyjnie, jak miała dość- komunikowała, robiliśmy wtedy dłuższą przerwę.

Na miejscy Mała Zu zrobiła niesamowity krok rozwojowy, to już nie jest moja mała dzidzia, ale panna o mocnym charakterze i własnymi upodobaniami. Przez 2 tygodnie wakacji, poznała  nowe smaki ( rozszerzam jej dietę- o tym w następnym wpisie), kąpała się w morzu, zaczepiała ludzi, śmiała się do rozpuku i napotkała  masę nowych bodźców. Każdy z uczestników wyjazdu chciał się z nią bawić, rozmawiać i niestety nosić na rękach ( teraz ja pokutuje).
Podsumowując- warto było.